Pieniądz

Kategoria:
Wydawnictwo: Linia
ISBN: 9788366667181
Okładka: Miękka
stron: 414
Wymiary: 9788366667181

55,00 

Czas wysyłki: 24 h

Podziel się ze znajomymi:

Opis

Ponadczasowa powieść Emila Zoli „Pieniądz” w nowym wydaniu, z uwspółcześnionym językiem. Zola portretując inwestorów na giełdzie paryskiej w czasach napoleońskich uchwycił uniwersalne zachowania inwestorów. Krachy, manipulacje, chciwość. To wszystko do dziś charakteryzuje rynki finansowe.

„Wystarczy przez jakiś czas pobyć w towarzystwie inwestorów giełdowych, posłuchać wypowiedzi analityków lub komentatorów, poczytać wypowiedzi spekulantów na forach i w mediach społecznościowych, by przekonać się, że Zola w genialny sposób uchwycił naturę ludzi próbujących swoich sił na rynkach finansowych. Postaci ukazane w Pieniądzu to nie są spekulanci i inwestorzy ze świata, który przeminął, lecz postaci uniwersalne i ponadczasowe. Gdy ludzie zmagają się z namiętnościami, jakie rodzi gra giełdowa, zachowują się niemal identycznie bez względu na to, czy są arystokratami w cylindrach na giełdzie paryskiej, inwestorami w salach dogrywek na warszawskiej giełdzie w latach dziewięćdziesiątych XX wieku, czy też spekulantami grającymi dziś za pośrednictwem smartfonów i komputerów na rynkach kryptowalut i foreksie.”

Z posłowia Grzegorza Zalewskiego

Fragment książki

Gdy zacząłem czytać „Pieniądz” Emila Zoli, już po pierwszych akapitach wiedziałem, że jest to powieść wyjątkowa. Wyjątkowa przede wszystkim ze względu na swoją ponadczasowość. Choć francuski pisarz opublikował ją pod koniec XIX wieku, zaś akcję umieścił w okolicach 1865 roku, wydaje się, że niewiele od tamtego czasu zmieniło się w zachowaniach i motywacjach inwestorów giełdowych.

Już podczas pierwszej lektury zacząłem robić notatki, ponieważ uznałem, że postaci z tej książki okażą się doskonałą ilustracją do wykładu, który miałem poprowadzić w czerwcu 2021 roku w ramach dorocznej konferencji Wall-Street organizowanej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych.

Tytuł wykładu, który wybrałem wiele tygodni wcześniej, brzmiał: „Na rynkach zmienia się niemal wszystko. Stała jest jedna – ludzie”. Pod koniec czerwca spotkałem się z panem Tomaszem Reindlem, kuzynem profesor Haliny Suwały, która przetłumaczyła Pieniądz na język polski. Opowiadał mi on o wielkiej miłości jego zmarłej w 2016 roku kuzynki do książek, literatury francuskiej i twórczości Zoli przede wszystkim. Nie wiedząc nic o moim wykładzie, powiedział mi, że jednym z jej ulubionych stwierdzeń było: „Człowiek się nie zmienia; zmieniają się czasy, technologie, warunki, ale nie człowiek”.

Taki jest „Pieniądz” – ponadczasowy właśnie, jeśli czyta się go przez pryzmat ludzkich namiętności. Giełdy nie są już takie same. Nie ma już parkietów, gdzie maklerzy przekrzykują się, żeby kupić lub sprzedać papiery wartościowe. Symbolicznym wydarzeniem było zamknięcie w maju 2021 roku przez giełdę w Chicago większości parkietów, na których dokonywano fizycznych transakcji. Od wielu już lat handel na giełdach odbywa się dzięki komputerom, ale jeszcze w niektórych miejscach, ze względu na tradycję, utrzymywano na parkiecie tak zwane pity (na giełdzie paryskiej miejsce to nazywane było koszem), gdzie dokonywano transakcji w klasyczny sposób – poprzez gestykulację i wypełnianie karty zleceń.

Zola umieścił akcję swojej powieści na giełdzie w Paryżu, jednym z najstarszych rynków giełdowych założonym w 1724 roku. W ciągu blisko 150 lat, które minęły od opisanych przez niego wydarzeń (częściowo bazujących na faktycznych historiach), zmieniły się zasady funkcjonowania rynków. Maklerzy nie pozyskują już zleceń od klientów za pośrednictwem brokerów wprowadzających (franc. remisier), którzy zdobywali zlecenia w kawiarniach i restauracjach. Dziś broker wprowadzający otwiera platformę internetową i różnymi sposobami próbuje zdobyć klientelę.

Transakcje na rynkach terminowych rozliczane są przez izby rozliczeniowe gwarantujące, że klienci, którzy stracili na transakcji, spłacą swoje zobowiązania, zaś ci, którzy na niej zarobili, dostaną swoje pieniądze. W czasach Zoli to maklerzy musieli egzekwować należności od klientów, którzy ponieśli straty. Ci zaś często tego unikali, targowali się albo po prostu znikali. Dlatego działalność maklerów była obarczona wysokim ryzykiem niewypłacalności klientów.

W połowie XIX wieku nowymi rozpalającymi wyobraźnię biznesami były linie kolejowe, porty i floty nowoczesnych statków oraz podbój Bliskiego Wschodu. Przyciągały spekulantów, tak jak na początku XXI wieku przyciągają ich plany podboju kosmosu Elona Muska, rozwój samochodów elektrycznych czy biotechnologia. I wtedy, i dziś najważniejsza okazuje się opowieść mająca na celu zaangażowanie tłumu inwestorów – tak jak w przypadku Elizabeth Holmes, która miała zamiar zrewolucjonizować rynek diagnostyki krwi. Jej firma Theranos w latach 2003–2016 pozyskała od inwestorów ponad 700 milionów dolarów, w szczycie zaś wyceniana była na 10 miliardów dolarów. Gdy w końcu okazało się, że poza tymi opowieściami nie ma zbyt wielu konkretów, upadek był spektakularny. Opisana w „Pieniądzu” historia Aristide’a Saccarda pokazuje, że ludzie się nie zmieniają.

Paryska giełda z połowy XIX wieku ukazana przez Zolę to miejsce przyciągające różne podejrzane osoby – upadłych urzędników, bankrutów, nieuczciwych przedsiębiorców. Wielu z nich chce się tam szybko dorobić i zyskać status szanowanych obywateli. Lektura powieści nasuwa momentami skojarzenia z tym, co w XXI wieku działo się na rynku kryptowalut, który również przyciągał szemrane pieniądze i był nierozumiany przez większość przedstawicieli tradycyjnego biznesu. Tam też dochodziło do spektakularnych oszustw i manipulacji. Za tym wszystkim stoi oczywiście człowiek, który bez względu na to, czy chodzi w cylindrze i szuka chętnych do sprzedaży akcji, czy otwiera aplikację w smartfonie, żeby złożyć zlecenie, poddany jest presji dwóch potężnych emocji – chciwości i strachu.

Z badania przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych w 2020 roku wynika, że aż 92,2 procent polskich inwestorów to mężczyźni. Kobiety w branży finansowej to zdecydowana mniejszość, zarówno w roli inwestorek indywidualnych, jak i profesjonalistek pracujących w bankach, funduszach czy domach maklerskich. Nawet na rynkach rozwiniętych ten odsetek nie jest znacząco wyższy. Dlatego tak interesujący jest świat paryskiej giełdy pokazany przez Zolę. Kobiety są tam ważne. Baronowa Sandorff, Méchainowa, pani Karolina, księżna d’Orviedo, pani Maugendre. Mają różną pozycję społeczną oraz finansową, ale starają się podejmować własne decyzje w tym pozornie męskim świecie. Edward Chancellor w „Historii spekulacji finansowych” zwraca uwagę, że od XVIII wieku spekulacja giełdowa stawała się coraz popularniejsza wśród kobiet. Damom nie wypadało pracować zarobkowo, więc świat giełdy wydawał się wręcz stworzony dla nich.

„Pieniądz” nie jest całkowitą fikcją. W czasach Zoli doszło do mnóstwa większych lub mniejszych skandali finansowych, jednak najważniejszą inspiracją była dla pisarza historia Paula Eugene’a Buntoux, założyciela banku Union Générale. Buntoux, inżynier współpracujący najpierw z Jamesem de Rotschildem (Jacob Mayer), postanowił założyć własny katolicki bank. W 1878 roku powstaje Union Générale. Charles Kindleberger („Szaleństwo, panika, krach”) pisał: „We Francji rozpoczynał się boom napędzany przez koleje, banki i akcje Kanału Sueskiego. Kulminacja tego boomu miała miejsce w grudniu 1881, a miesiąc później nastąpił krach”. Początkowo kapitał zakładowy Union Générale wynosił 25 milionów franków. Bank szybko się rozwijał, w krótkim czasie podniesiono trzykrotnie kapitał łącznie do 150 milionów franków, choć opłacono jedynie jego jedną czwartą, co wyszło na jaw po bankructwie. Ponadto bank skupował swoje akcje na wolnym rynku i udzielał pożyczek na ich zakupy.

Ludzie związani z bankiem próbowali podtrzymywać kursy jego akcji, co było o tyle trudne, że na rynku panowała bessa. Ostatecznie nastąpił krach, tym bardziej spektakularny, że większość transakcji na giełdzie paryskiej była lewarowana – inwestor musiał mieć tylko 10 procent wartości tego, co kupował, pozostałe 90 procent pożyczał od maklera. Gdy ceny zaczęły spadać, rosło zadłużenie nie tylko posiadaczy akcji, lecz także maklerów.

We „Wspomnieniach gracza giełdowego”, fabularyzowanej historii Jamesa Livermore’a, spekulanta działającego w Stanach Zjednoczonych na przełomie XIX i XX wieku, padają słynne słowa: „Na Wall Street nie ma nic nowego. I nie może być, gdyż spekulacja jest stara jak świat. Cokolwiek dzieje się dziś na rynku, zdarzyło się już wcześniej i zdarzy się znowu za jakiś czas”.

Z fragmentu posłowia.

Opinie

Na razie nie ma opinii o produkcie.

Napisz pierwszą opinię o „Pieniądz”